UE kończy epokę rosyjskiego gazu. Co oznacza nowe rozporządzenie i jak rośnie rola LNG z USA?
- 27 stycznia 2026 09:58
- Opracował: Rafał Wąsowicz
fot. Orlen
W styczniu 2026 r. Rada Unii Europejskiej przyjęła finalny tekst rozporządzenia o stopniowym odchodzeniu od importu rosyjskich surowców energetycznych. Dokument ten formalizuje politykę REPowerEU, której celem jest zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego Wspólnoty przez eliminację zależności od Gazpromu i innych rosyjskich dostawców.
Podstawowym założeniem aktu jest stopniowe wygaszanie importu rosyjskiego gazu – zarówno rurociągowego, jak i skroplonego LNG – z pełnym zakazem wchodzącym w życie do końca 2027 r.. Dla krótkoterminowych kontraktów zakaz obowiązuje już od wiosny i lata 2026 r., a dla długoterminowych dotyczy całego roku 2027 z możliwością przedłużenia do listopada w wyjątkowych wypadkach.
Regulacja przewiduje także ścisłe mechanizmy monitoringu i nadzoru, które mają zapobiegać obchodzeniu zakazu poprzez pośredników lub inne trasy handlowe. Państwa członkowskie zostały zobowiązane do przedstawienia planów dywersyfikacji dostaw i raportowania Komisji o obowiązujących umowach gazowych.
Dlaczego UE rezygnuje z rosyjskich surowców?
Decyzja o zakazie importu rosyjskiego gazu to konsekwencja wieloletniej polityki unijnej, która nabrała tempa po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 r. Dostawy tego surowca były przez dekady wykorzystywane jako narzędzie nacisku geopolitycznego, a uzależnienie od taniego rosyjskiego paliwa wpływało na bezpieczeństwo odbiorców w Europie Środkowo-Wschodniej.
Chociaż import rosyjskiego gazu spadł z historycznie wysokich poziomów – w 2025 r. nadal stanowił około 13 % unijnego importu – UE zdecydowała się na przyspieszenie odchodzenia od tych dostaw, żeby zminimalizować ryzyka polityczne i gospodarcze.
Nowe realia rynku LNG: dominacja dostaw z USA
W miarę jak UE odcina się od rurociągów doprowadzających gaz z Rosji, kluczowe stają się dostawy skroplonego gazu ziemnego (LNG). Według analiz branżowych, udział USA w imporcie LNG do UE gwałtownie rośnie i w 2025 r. przekroczył już około 57 % całości importu tego surowca.
Dynamika ta wynika z intensywnej współpracy transatlantyckiej oraz szeregu umów energetycznych zawartych między Brukselą a Waszyngtonem, które przewidują regularne dostawy amerykańskiego LNG do końca dekady.
Proces ten jednak ma swoją cenę i generuje nowe wyzwania: zależność energetyczna UE nie znika całkowicie – jedynie przesuwa się od jednego dostawcy do drugiego. Koncentracja dostaw LNG z USA na poziomie ponad połowy ogółu importu może zwiększać wrażliwość rynku europejskiego na wahania cen i dostępności gazu z Atlantyku.
Jak UE zabezpiecza dostawy w okresie transformacji
W obliczu stopniowego wygaszania rosyjskich dostaw i rosnącej roli LNG, UE intensyfikuje rozwój własnej infrastruktury gazowej i terminali przyjmujących skroplony gaz. Przyspiesza też budowę połączeń między państwami członkowskimi, które zwiększają elastyczność i bezpieczeństwo sieci.
Takie działania mają na celu nie tylko usprawnienie importu paliw zastępczych, ale również wzmocnienie europejskiej autonomii energetycznej – poprzez synergiczne wykorzystanie LNG, gazu norweskiego oraz własnych inwestycji w energię odnawialną i efektywność energetyczną.
Konsekwencje dla Polski i regionu
Dla Polski nowe rozporządzenie UE ma wymiar zarówno strategiczny, jak i ekonomiczny. Kraj jest jednym z liderów dywersyfikacji dostaw gazu w regionie, korzystając z infrastruktury LNG, Baltic Pipe i połączeń z krajami sąsiednimi. W praktyce oznacza to, że Polska może odgrywać rolę regionalnego hubu gazowego, wspierając bezpieczeństwo energetyczne państw środkowoeuropejskich i dalszej części UE przy ograniczonych dostawach z Rosji.
Przejście na nowe źródła dostaw oraz rozwój terminali LNG, w tym pływających jednostek regazyfikacyjnych, wpisuje się w szerszy cel Europejskiej Unii Energetycznej – odpornej na wstrząsy geopolityczne i mniej podatnej na jeden, dominujący kierunek importu.